Wycieczka na rzepaki
Ależ to była przejażdżka!
Idealne wykorzystanie wolnego piątku. Świetne odreagowanie od mówienia, narracji, opowiadania, poruszania gdańskich tematów. Na rowerze planowanie trasy jest specyficzne. Prawie zawsze zdarza się improwizacja.
Relacji z tej wycieczki prowadzonej na żywo, możecie też posłuchać pod tym adresem. Zapraszam także do subskrypcji
Wstępny plan zakładał drogę na zachód. Na oku miałem wieś Warzno, jezioro Tuchomskie oraz lasy Gdyni. Do dyspozycji miałem mój zwykły, stary rower. elektryk w reklamacji no i służy bardziej do zarabiania. Co z tego wyszło?
Na początek droga przez las z Oliwy do Owczarni. To przedłużenie ulicy Kościerskiej. Spotyka się też nazwę Dolina Czystej Wody, Dolina Świeżej Wody, Dolina Ewy - nazwy te średnio się przyjęły bo są kalkami niemieckimi w lesie, który znacznie różni się od tego sprzed stu lat.
Dla mnie to jest rowerowa autostrada na Kaszuby. Wymagająca bo cały czas pod górę z najtrudniejszym fragmentem na końcu lasu. Na Stravie widzę, że oznaczono ten odcinek jako podjazd 4 kategorii. 98 metrów przewyższenia na odległości 3 km. Jechałem sprawnie i według rejestratorów i stravy w wielkim wyścigu moich przejazdów tą trasą zająłbym 4 miejsce.



Pierwsze osiedle/wieś to była Owczarnia (dawniej Schaferei). Nie byłem tu parę lat także spodziewałem się nowych osiedli. Jednak tego nie było. Nadal spokój, nadal stadnina po lewej. Osiedle to składa się z kilku domów odciętych nieco od dzielnicy Osowa obwodnicą. Przed wojną była to polska wieś graniczna z Wolnym Miastem Gdańskiej (mapa z granicą wyżej)

Jechałem trasą która na mapie łączy Schaferei i miasto po lewej
Następnie przejazd przez Nowy Świat (część Osowej). Tu już się sporo zmieniło. Rozwój widać, nowe hale, nowe przedsiębiorstwa. Kiedyś była tu głównie przesypownia.
Nowy Świat - część Osowy w Gdańsku



Pierwszy postój zrobiłem sobie tuż za granicami Gdańska. Zachodnia część miasta leży na Pojezierzu Kaszubskim i to tu właśnie czuć. Jezioro Wysockie. Latem robi się z niego kąpielisko.

W końcu zaczął się las. Las wyjątkowy i zupełnie inny od tego przez który jechałem do Owczarni. Płaski, świerkowy, z trawą na dole.
Za Obwodnicą Metropolitalną (nowość) zaczęły się rzepaki. Tego roku widziałem je jedynie z pociągu. W czasie majówki jeszcze ich nie było. Pojawiły się dopiero w drugiej połowie maja.


Przejazd przez wieś Tuchom to była w końcu wieś. Właśnie po to jechałem na zachód. Było dość kaszubsko, w zagrodach było też sporo koni. Kusiły też miody do kupienia. Nad jeziorem Tuchomskim kusiły za to lody w Dworze Oleńka. Płoty mnie jednak przestraszyły. Pojechałem szukać dzikiego brzegu. Nie znalazłem go, ale nie przykładałem się do poszukiwań.
Piknik zrobiłem przy płocie już za znakiem wsi Warzno. Widok mi pasował, słońce też, słychać było żurawie (sprawdziłem w aplikacji). Widok był taki:

Teraz przede mną była trudna decyzja którędy wracać. Pojechałem na północ do Dobrzewina. Ta wieś okazała się olbrzymia obszarowo, choć realnie niewielka. Byłem też na Syberii (część tej wsi się tak nazywa). Niosło mnie tam gdzie najładniej.


Widok z miejsca na północ od jeziora Tuchomskiego
Powrót był już dość przełajowy. Rowerem da się jechać przez łąkę. W Borocu zakoczyła mnie pełnoprawna droga rowerowa.


Na koniec historia na Michaiła, który kiedyś skomentował moje zdjęcie przedstawiające ten krzyż:

To miejsce gdzie zginął jego dziadek w 1945. Szukał jego grobu i trochę się w to zaangażowałem. Dziadek ów został pochowany w pobliskim Głodowie na cmentarzu wojskowym.
Wycieczka genialna, regenerująca. Polecam
