Dziennik #97/2026 - milczenie

Źródło: Pixabay
Dobry wieczór.
Trzy dni nie pisałam, bo mi się nie chciało. Serio. Nie rozrabiałam, jestem trzeźwa 23 dni, ale po prostu wpadłam w takiego doła, taką apatię, że nie chciało mi się stukać w klawiaturę. Żyłam w schemacie praca - sen - praca - sen. Sen napędzany oczywiście środkami nasennymi, ale wczoraj już oddałam je przyjaciółce. W każdym razie ostatnie dni są dla mnie bardzo trudne. Co prawda wydaje mi się, że stan przestał się pogarszać, ale i tak czuję się źle. Po prostu.
Dzisiaj mam wolne i przyznaję się bez bicia, że wstałam z łóżka dopiero koło 18. Nie chciało mi się wstawać wcześniej. Trochę byłam zmęczona, trochę dopadła mnie apatia i tak o. Tłumaczę sobie, że widocznie po prostu potrzebowałam takiego dnia.
Wieczór z książką i zaraz wezmę leki i idę do łóżka. Mam dzisiaj dość silne głody na używki, ale nie chcę się poddać dlatego staram się zadbać o siebie najlepiej jak umiem. Ziewam jak opętana, jakiś senny ten dzień.
Do jutra.